Młoda pisarka z Bartosza
poniedziałek, 11 grudnia 2017 12:52

Katarzyna Surma to uczennica klasy IIIe Liceum Ogólnokształcącego im. B. Głowackiego w Opatowie. To osoba radosna, skromna, czasem zamyślona, otwarta na innych, od której emanuje spokój, obdarzona różnymi talentami, która znajduje czas na realizację swoich zainteresowań np. działając w Hufcu Rycerstwa Opatowskiego. O takich ludziach mówi się ułożony, ułożona. Jest ona autorką książki pt. „Uskrzydlona”. O swojej pasji do literatury mówi z uśmiechem, wskazując na jej źródła: Sądzę, że największy wpływ na zamiłowanie do książek miała moja mama, która każdego wieczoru przez wiele lat czytała mi książki na dobranoc.

Gdy sama nauczyłam się czytać, nie od razu czytałam z własnej chęci. Zazwyczaj kończyło się to tylko na lekturach wymaganych w szkole. Jednak w wieku 13 lat odwiedziłam bibliotekę i w oczy rzuciła mi się kolorowa okładka z ciekawym tytułem. Od tamtej pory odwiedzałam bibliotekę regularnie, aż w końcu było to dla mnie za mało. Na każdą książkę miałam inny pomysł, inne zakończenie. Dlatego stwierdziłam, że mogłabym sama coś napisać. Zaczęłam w wieku trzynastu lat, siadając na przerwach szkolnych pod klasą i zapisując w zeszycie kolejne pomysły i szkice. Z czasem jednak stwierdziłam, że nie mogę nic zaplanować. Ilekroć byłam w trakcie pisania, za każdym razem zmieniałam koncepcję.  W efekcie większość książki to improwizacja.

 

Uskrzydlona to opowieść o 17-letniej dziewczynie o imieniu Keelin, która obdarzona jest wyjątkowa wrażliwością i wyobraźnią, pozwalającą jej na przejście z realnego świata do fantastycznego. Kreacja takiej bohaterki nie była dla autorki książki czymś trudnym, ponieważ pisanie to dla niej odskocznia od rzeczywistości. Zagłębiając się w historię bohaterów - mówi Katarzyna Surma - przenoszę się do innego świata, który jest mi bardzo bliski. Mam ogromną satysfakcję z każdego wymyślonego rozdziału. Pisanie sprawia mi ogromną radość, bo czuję, że tworzę nowe istnienia, które mogą kiedyś być zapamiętane przez moje stałe, małe grono czytelników. Oprócz tego radość sprawiam nie tylko sobie, ale przyjaciołom, których umieściłam w książce pod innymi imionami. Nie ukrywam, że jest to dla mnie małe ułatwienie, ponieważ nie muszę wymyślać nowych charakterów, ale bazuję na ludziach, którzy są wyjątkowi i mnie otaczają. Oni również mogą poznać się od innej strony, od tej, od której ja ich postrzegam i jaką pokazują światu. Jak do tej pory na szczęście nie słyszałam skarg, więc czuję się spełniona.

 
Ta strona korzysta z plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie. Dowiedz się więcej...